Polski | English | Deutsch
Dorota UrbańskaUkłon

AKTUALNOŚCI

  • Ujeżdżenie przyjazne koniowi
    2009-10-01

    Już po raz drugi Pani Małgosia zawitała w okolice Warszawy, aby pomagać nam „przyjaźnie” ujeżdżać nasze konie. Tym razem miejscem spotkania była nowo otwarta stajnia w Wilczej Górze – niewielkiej podwarszawskiej miejscowości.
    Zaprezentowało się 6 par o bardzo zróżnicowanym poziomie zaawansowania i różnych problemach jeździeckich, np.:

    - kontakt i ustawienie konia na poziomie 10-letniego jeźdźca na kucu i zaawansowanej w pracy klaczy z „kłopotliwym” pyskiem,
    - jak pracować nad poszerzeniem wykroku w kłusie u spieszącego konia
    - poprawa ekspresji chodów zebranych
    - chody boczne i jak je prawidłowo wykonywać
    - jak poradzić sobie z nie najlepiej zbudowaną szyją.

    Na każdy z tych kłopotów pani Małgosia znalazła jakieś rozwiązanie i wszyscy jeźdźcy po 3 dniach treningu zdecydowanie oznajmili, że czują bardzo dużą poprawę i już wiedzą, w jakim kierunku należy dalej pracować, aby robić postępy.

    Również licznie zgromadzona publiczność z uznaniem patrzyła na zmiany zachodzące w prezentowanych parach, a prowadząca chętnie i wyczerpująco tłumaczyła widzom zawiłości sztuki jeździeckiej.
    W myśl zasady „ujeżdżenie jest proste” wracaliśmy do podstaw i - na bazie klasycznego dosiadu i czytelnych pomocy przy aktywnej jeździe w przód - łatwo wychodziły zadane ciągi, lotne czy piruety.
    Na koniec pani Małgosia, cytując swojego dobrego ducha Wojtka Mickunasa, że jazda konna jest „nie dla idiotów”, namawiała, aby wszelkie problemy pojawiające się w treningu rozwiązywać z myślą o zgodzie z anatomią i naturalnymi zachowaniami tych pięknych zwierząt i jednocześnie pamiętając, że proces ujeżdżenia ma jedynie poprawić naturalne zdolności i predyspozycje naszego rumaka, czyniąc z niego zadowolonego ze współpracy wierzchowca, a nie przemęczonego sportowca.

    Zapraszam do fotoreportażu z odbytych konsultacji.

    Dorota Urbańska

  • ZO-A Bajardo 10-12.07.09
    2009-09-10

    Zakładając, że startujemy raz w miesiącu udało się nam w końcu dotrzeć do Bajardo na ogólnopolskie zawody. Wszystkie poprzednie imprezy były tak obłożone, albo nie mieściliśmy się na listach startowych albo też odwoływano całe zawody z powodu… Braku chętnych. Ciekawe zjawisko.
    W Augustówku „debiutował” nowy kwarcowy czworobok i my również po raz pierwszy w konkursach klasy C. W obu przypadkach debiuty nie wyszły pozytywnie :( Kwarc nie zdążył osiąść wystarczająco i łapał konie niemiłosiernie za nogi, a ponadto czworobok atakował w jednym z narożników z nagła pojawiającym się stawem tuż za szrankami – co zaowocowało wieloma zabawnymi uskokami i ucieczkami koni na placu. Dla nas również było to za dużo, w szczególności, gdy moje koniki nie mogły skoncentrować się na wyższych wymaganiach konkursu klasy C. Jedynie raz Gwizdek (D’Wist – którego po raz pierwszy zabrałam w sezonie na wycieczkę) wykazał się niezwykłym wprost opanowaniem, gdy jakimś zamaszystym ruchem „złapał” szrankę na pęcinę – mnie ogarnęło przerażenie, ale jego ani trochę – po kilku krokach, ciągnąc za sobą kawał drewna, zatrzymał się i jakby rozglądał pytająco – „Czy ktoś się w końcu zreflektuje i wyjmie mi nogę z tych sztachet?”.
    Takim refleksem jednak nie wykazał się podczas konkursu i zaznaczył, że jeszcze trochę wody upłynie, gdy będzie można go nazwać koniem klasy C ;)
    Pomimo skuch pierwszego dnia, oba moje rumaki – Diamont i D’Wist wygrały w ładnym stylu po jednej rundzie N. Diamont trudniejsze N 1,2,4 - w końcu bardzo dobrze pokazując się w ładnym kur’ze (65,333%), a D’Wist łatwiejsze dla dużego konia N 5,7,9 z wzorowym przejazdem drugiego dnia – 67,53%.
    Gdyby nie ulewne deszcz, spłukujące nas obficie raz po raz i dwa Jack Raussel Terriery napastujące wciąż moją Sisi z pierwszą cieczką, zawody można uznać za całkowicie udane ;)

    Poniżej link z wynikami:

    http://www.dressage.pl/wyniki/20090712_bajardo.pdf
    strony 6 i 9.

    I galeria zdjęć:

    http://www.dorotaurbanska.pl/galeria/16



  • ZOO-A i CDN-A Radzionków 1-3.05.09
    2009-05-03

    No, w końcu, jedziemy gdzieś indziej niż do Aromeru. Tylko 300 km. Korek okrutny pod Katowicami i już jesteśmy w Radzionkowie.
    Ciekawy, nowoczesny ośrodek. Czujemy się bezpiecznie zewsząd otoczeni wysokim płotem, a ochrona pilnuje, aby nikt niepożądany nie mógł wejść do stajni.
    Pogada dopisała i nawet jak na pierwszy weekend maja było bardzo gorąco. I tutaj zaskoczenie – w stajniach namiotowych jest dużo chłodniejsze i lżejsze powietrze niż w stajni głównej. Cieszymy się, że nie dostałyśmy tych „lepszych” boksów.
    Przyjechaliśmy (ja, Ewelina – właścicielka pięknego rumaka i sam rumak – Diamont) późno, więc pozostało nam pospacerować trochę z Kucuniem i licząc, że droga była dostatecznie męcząca dla naszego urwisa, patrzyłyśmy na fruwające flagi tuż nad czworobokiem z dużą obawą. Z tego powodu zaczęliśmy następnego dnia rozprężenie bardzo wcześnie. Nie intensywna, ale dość monotonna i z dużą ilością stępa, prawie 2 godzinna, praca skutecznie ostudziła gorącą głowę Kucunia i wynik 67% oraz 1 miejsce w konkursie był dla nas miłym zaskoczeniem.
    Popołudniu, Ewi, w nagrodę za dobre sprawowanie końskiego sportowca wyszła z Diamontem na trawę – w zasadzie już miała wracać, ale nagle rozległ się silnik odpalanego motoru. Diamont zaskoczony dźwiękiem, rzucił się do ucieczki. Puścił się pędem na wprost i skręcił w wąski korytarz pomiędzy wysokimi padokami, a ogrodzeniem. Pobiegłam ile sił z drugiej strony licząc, że przetnę mu drogę. Stajenny zdążył tylko krzyknąć
    – „Pani się nie boi, tu cały teren dobrze ogrodzony!”
    Biegnę i myślę – faktycznie, ale gigantyczny teren mają tutaj ogrodzony – bo Kucunio bieży właśnie po oranicy już całkiem daleko na horyzoncie :0 Z daleka zauważam, że płot w narożniku musiał mieć furtkę i to otwartą – ale chwilę później konstatuje, że tu żadnej furtki nigdy nie było – a jedynie duża dziura w prawie dwumetrowym płocie. Czyżby to zrobił nasz pupil? Niemożliwe prawie.
    Ale na te refleksje nie było czasu. Trzeba było łapać naszego pędziwiatra, który właśnie zniknął mi z linii wzroku za linią drzew. Włosy staja mi dęba na myśl o biegnącej w zasięgu wzroku trasie szybkiego ruchu. Już po koniu!!!
    Wraz z Eweliną i kierowcą felernego motoru (skądinąd organizatorem i jeźdźcem zarazem) dobiegliśmy na kolejne pole. A Kucunio niezmordowanie kołował wokół nas. I jak tu go złapać?!? Ale ku naszemu zdziwieniu – Kucyk jakby ucieszył się na nasz widok i po kolejnym okrążeniu - przybiegł do nas radośnie – szalenie efektownym kłusem (och, Ty Draniu, żebyś ty tak na czworoboku potrafił).
    Teraz tylko jak doprowadzić rozdokazywanego ogiera tylko na kantarze (lonża oczywiście zaginęła w akcji)?
    Pomysłowość nas uratowała, ale nadal prowadzenie Diamonta na … pasku od spodni nie należała do łatwych zadań. Kolejny problem pojawił się, gdy dotarliśmy do dziury w płocie zrobionej przez naszego bohatera – jak ją pokonać pod włos?!! Druty sterczą, a przed płotem rów. Nawet człowiekowi niewygodnie przez to przejść. Nie mamy odwagi namawiać Kucunia do skoku powrotnego, a terenu nie da się obejść. Pasek od spodni krótki i Kucyk się niecierpliwi… W końcu zdecydowałam, że dużo bezpieczniej dla mnie i Kucunia jest, gdy na nim siedzę. Życzliwi przynieśli sprzęt i wybraliśmy się na wycieczkę w poszukiwaniu wejścia do fortecy KJ Lider ;). Po półgodzinnym spacerku dotarliśmy do stajni. Zaczęły się nerwowe oględziny uciekiniera, zimna woda na nogi z godzinę się lała, wcierki i inne zabiegi SPA. To niesłychane – jedynymi oznakami szalonej wycieczki było draśnięcie na kolanku i zadrapanie nad oczkiem – i tylko ścięgna pozostawały pod znakiem zapytania. Ale odpowiedź przyszła następnego ranka. 67, 5 % oznaczały że przebieżka z dnia poprzedniego świetnie zrobiła naszemu rączemu rumakowi. Ale następnym razem to chyba bramę mu otworzymy, gdy zechce sobie pobiegać. Niech oszczędza nasze nerwy i płoty właścicieli ośrodków.

    Poniżej wyniki z tych zawodów.

    http://www.lider.ham.com.pl/galeria,13

  • HZO Aromer 3-5.04.09
    2009-04-05

    Po udanych zimowych startach w łatwiejszych konkursach N z początkiem wiosny zdecydowałyśmy wysłać naszego Kucunia na „kucykowe” N-ki. W pierwszych dniach kwietnia organizowano Halowe Zawody Ogólnopolskie w Józefinie i tam pojechaliśmy.
    Ku naszemu zdziwieniu najliczniej obsadzonym konkursem był Św. Jurek – tak bogate listy startowe widywałam jedynie na zawodach międzynarodowych :0 Za to w niższych konkursach obsada mizerna – ale Diamont sprostał wybornie stawianym mu trudniejszym zadaniom wygrywając rundę N i przez 2 dni robiąc noty powyżej 62%, jedynie ostatniego zajmując drugą pozycję przy jeszcze mało „wyjeżdżonym” nowym kur’ze.
    Przy okazji wielkie dziękuję dla Kuby za „Ameliowy” podkład muzyczny:)

    Poniżej link do wyników:

    http://www.dressage.pl/wyniki/20090403_aromer.pdf
    http://www.dressage.pl/wyniki/20090404_aromer.pdf
    http://www.dressage.pl/wyniki/20090405_aromer.pdf

    Oraz zapraszam do galerii – tam kilka zdjęć Kucunia:

    http://www.dorotaurbanska.pl/galeria/23

  • HZR Aromer 21.02.09
    2009-02-21

    Miło jedzie się zawody w dniu swoich urodzin, ale dużo mniej miło, gdy o 7 rano wsiada się na konia, a termometr wskazuje MINUS 11 st. Celsjusza.
    Wówczas pojawiają się natrętne myśli, aby czym prędzej skończyć tę eskapadę. ;)
    Tym razem na wycieczkę do Aromeru zabraliśmy dwa koniki. Pierwszy, Argentino, debiutujący poza konkursem, pokazał, że mimo szalenie wesołej natury potrafi stanąć na wysokości zadania i przeszedł próbę na czworoboku konkursowym wręcz wzorowo. Gdybyśmy zdecydowali się na start w konkursie, to 1 miejsce byłoby zapewnione, choć na rozprężalni tylko chwile dzieliły mnie kilkakrotnie od rozstania z siodłem.

    Drugi zawodnik – Diamont - zaliczając kolejną konkursową wycieczkę oznajmił nam, że wyjazdy już go tak nie ekscytują, ale również, że nabrał kondycji i siły. A użył ich w pierwszym konkursie – N1 – gdzie dosłownie odfrunął wraz z kilkoma znajdującymi się na hali gołębiami. Jestem dumna, że udało mi się pozostać w szrankach, bo o miernej jakości elementów świadczy wynik.
    "Kucunio" zrehabilitował się w drugim konkursie. Tam już nie straszne były gołębie. Każdy start czegoś nas uczy – ten pokazał, że Kucunia trzeba solidnie popracować na rozprężalni, nim się stanie w szranki.

    http://www.dressage.pl/wyniki/20090221_aromer.pdf

  • HZR Aromer, 21.01.09- Miłe początki
    2009-01-21

    Rok zaczęliśmy nieźle – pierwsze dwie wygrane konkursy Diamonta niech będą dobrą wróżbą na cały rok. Moja chwilowa podopieczna (ferie) Dominika Woldan również zaliczyła udany start. Szkoda, że woli wciąż WKKW, bo wierzę że w "deptaniu kapusty" spisywałaby się bardzo dobrze. Gratulacje dla stałej pani Trener Dominiki – Basi Niemczewskiej. I zapraszam do obejrzenia wyników:

    http://www.dressage.pl/wyniki/20090124_aromer.pdf