-
2011-01-20 21:12:12
Nie lubię zimy. I nie tylko z tego powodu, że dużo sympatyczniej jeździ się 6 koni w plus 20 jak w minus 20:-). Nie lubię – bo się nudzę. W lecie można pojechać w teren, pogalopować na wesoło czy na spacer po górkach stepem – zimą – jak uda mi się wkręcić hacele i jeszcze mam dziury w podkowach ( bywa że kowal ujeżdżeniowcom ich szczędzi :-) ) to może. Poskakać też trudniej, bo na naszej hali tylko ograniczona ilość przeszkód można się zmieścić. A i tak jestem szczęśliwą użytkowniczką dachu nad głową w zimie. No i jeszcze kłopotliwa kwestia podłoża w wielu miejscach. Ile tego ujeżdżenia można ćwiczyć – po 2 miesiącach deptania w kółko – nudno mi:-( A Wam? I wtedy przypominam sobie o CAVALETTI i o różnorodności ćwiczeń przy...
4 komentarze | czytaj cały wpis
-
2010-12-03 23:27:24
„Witam,
Z dużym zainteresowaniem przeczytałam artykuł pt. „Przejechany przez rękę” . Cieszę, się, że nareszcie ktoś w tak przystępny sposób poruszył ten temat. O ile to możliwe, chciałam prosić o radę , co zrobić w przypadku konia, który z jednej strony podczas ruchu jest lekko oparty na wędzidle, a podczas przejść bardzo mocno wpiera się w wędzidło, usztywniając przy tym szyję. Czasem również w stój (zdarza się to głównie chwilę po zatrzymaniu) zdarza się, że zabiera mi przez chwilę wędzidło, przesuwając przy tym żuchwę powoli na boki - jakby siłując się z wędzidłem. Staram się go cały czas jechać do przodu, nawet kosztem wyjścia z ustawienia. Prróbowałam różnych wędzideł począwszy od prostej gumy, przez zwykłe,...
0 komentarzy | czytaj cały wpis
-
2010-12-03 22:21:24
Niedawno przyszedł do mnie do pracy nowy koń. Bardzo urodziwy, o trzech dobrych , a nawet bardzo dobrych chodach i mimo że ogier - to o tak zrównoważonym temperamencie, że niejednemu właścicielowi życzyłabym takiego ulubieńca. A jednak - przyjemność to ostatni epitet jakim mogłabym określić jazdę na nim. Pysk! Jeden z najtrudniejszych elementów dogadywania się z koniem. Temat szalenie złożony i trudny, bo każdy przypadek trzeba traktować indywidualnie, a na różnych etapach pracy pojawiają się inne problemy. Tym bardziej że z reguły koncentrujemy się na problemach z buzią, a zapominamy jak bardzo jakość kontaktu zależy od jakości pracy całego ciała konia- a w szczególności zadu. Ja chciałam...
5 komentarzy | czytaj cały wpis
-
2010-10-30 18:46:07
Tekst ukazał się na łamach kwartalnika Hodowca i Jeździec, lato 2010. p.t. "Oczami zawodnika" Wczesna wiosna – nasz kochany 4-latek szalenie efektownym kłusem, prawie jak arab, pięknie płynie wzdłuż ogrodzenia padoku. A jeszcze jak zaklaszczemy, a on odpowie nam głośnym parskaniem – to dopiero przedstawia nam swoje maksymalne możliwości! I wówczas w głowie niejednego hodowcy, właściciela rodzi się myśl – a może by pokazać naszego ulubieńca na czworoboku? Przecież żaden mu nie dorówna – nasz tak pięknie kłusuje! Tutaj jest pierwsza pułapka , w którą wpada wielu posiadaczy „wspaniale kłusujących rumaków” Nie wiem dlaczego utarło się w polskim środowisku jeździeckim, że koń dresażowy to koń „fruwający” w kłusie –...
1 komentarz | czytaj cały wpis
-
2010-10-27 15:57:59
Tekst ukazał się na łamach kwartalnika Hodowca i Jeździec, jesień 2010. p.t. "Kochajmy nasze konie"
Dzięki współpracy TJN ( Towarzystwo Jeździectwa Naturalnego) i nowopowstałego, o doskonałym zapleczu, ośrodka jeździeckiego pod Krakowem – KJKSzary zostało zorganizowane spotkanie niemieckiego autora znanej na końskim rynku książki „ Gdyby konie mogły krzyczeć...” Gerda Hauschmana z polskimi koniarzami. Autor jest lekarzem weterynarii ekip w Niemieckim Jeździeckim Komitecie Olimpijskim, kierownikiem Klinki dla Zwierząt w Domaene Karthaus, kieruje kliniką dla koni w Warendorfie oraz jest odpowiedzialny za zajęcia z zakresu weterynarii w Niemieckiej Szkole Jeździeckiej w Warendorfie
A jego książka łączy w sobie fachową wiedzę weterynaryjną...
0 komentarzy | czytaj cały wpis