-
2010-02-23 15:31:00
To ćwiczenie, które pomaga wstawić konia na zewnętrzną wodze, a jednocześnie jest dobrą gimnastyką szyi i uniezależnienia pozycji głowy i szyi wobec reszty tułowia
Zaczynamy od jazdy po kole 20m ze zdecydowanie mocniejszym zgięciem głowy i szyi do wewnątrz.
Zwracamy uwagę na to czy:
- koń jest prowadzony na zewnętrznej wodzy (nie powinniśmy widzieć zewnętrznego wybrzuszenia szyi) - wewnętrzna wodza proponuje zgięcie, ale działa delikatnie i pulsacyjnie - zewnętrzna łydka kontroluje tył konia, aby poruszał się po kole, a nie sztywno wypadał na zew. Następnie, pozostając w takim samym zgięciu (np. w prawo) zaczynamy jechać koło w lewo.(patrz Rys.1) Pozostaje ta...
0 komentarzy | czytaj cały wpis
-
2010-02-17 08:22:42
Żucie z ręki – to chyba moje ulubione ćwiczenie i trudno mi uwierzyć, że koń może być przyjemny, rozluźniony i przepuszczalny nie pracując w „żuciu”. Staram się uczyć tego elementu jako jednego z pierwzsych ćwiczeń, ale bardzo często nie jest to takie proste, aby dobrze wykonywać żucie. Po co? Jest to doskonałe ćwiczenie na poszerzenie wykroku, co łatwo można zaobserwować patrząc na tylne nogi wierzchowca. Regularnie wykonywane żucie genialnie wpływa na poprawę "miękkości" konia w kłusie – dzięki niemu wielokrotnie udało mi się w końcu wygodnie usiąść w kłusie ćwiczebnym. No i oczywiście zaokrągla i buduję muskulaturę szyi i całych pleców (w tym bardzo istotnego odcinka lędźwiowego). Pamiętajmy, że...
1 komentarz | czytaj cały wpis
-
2010-02-07 11:42:39
Jakiś czas temu wybrałam się na zawody, ale w nieco innym charakterze, niż przywykłam. Byłam sędzią – jedni zazdroszczą, inni mówią – „nigdy w życiu”. Ja jednak uważam, że opinię szanownej komisji zawsze warto cenić, choćby dlatego, żeby wiedzieć, na co sędziowie zwracają uwagę – jakże inaczej czasami wygląda obrazek oglądany z ziemi, a o ile inne mamy uczucia siedząc w siodle. Te uczucia może jednak dostrzec jedynie jeździec siedzący w budce sędziowskiej. Wielokrotnie zdarzało mi się oglądać zawody i mieć dziwne wrażenie podczas analizy wyników, że chyba całkiem inne konie widzieli ci Panowie i Panie w budkach – a inne ja. Jednak tym razem to ja byłam TĄ Panią z budki. Pierwszy dzwonek i moje 100% uwagi wpatrzone w parę w...
0 komentarzy | czytaj cały wpis
-
2010-01-21 15:19:23
Chcę poruszyć temat, który jest może bardziej związany z teorią psychologii koni, a nie stricte z jeździectwem. O ostatecznym porozumieniu z naszym wierzchowcem decyduje tak wiele czynników, że może warto się poświęcić nieco czasu na próbę odnalezienia nici porozumienia z naszym koniem.
Przypomina mi to pewną historię, która wydarzyła się podczas mojej wycieczki do Austrii. Pracowałam tam u zawodniczki GP i obserwowałam proces szkolenia m.in. 7-letniego konia, który właśnie uczył się piaffów, pasaży i lotnych zmian co tempo.
Gdy tylko koń „zatupał” kilka kroków – co miało przypominać piaff – zawodniczka bardzo głośnymi okrzykami okazywała koniowi, że uważa go za ósmy cud świata; długo klepała go i wychwalała, po...
0 komentarzy | czytaj cały wpis
-
2010-01-19 14:32:01
Czy wiecie jakie to uczucie? Według mnie można opisać je tylko jednym słowem – wspaniałe. Zanim ono nastąpi, koń się szarpie, ciągnie mnie, raz jest, a raz go nie ma w ręku. Po nim czuję lekkość i plastyczność w każdym moim ruchu dłonią. Oczywiście nie od razu i nie zawsze w pełni. Jednak u każdego, z kim pracowałam, moment, gdy udało mu się przejechać konia przez rękę był momentem, w którym na jego twarzy pojawiał się szeroki uśmiech.
Ale spróbujmy dojść do tego, w jaki sposób możemy to zrobić.
Na wstępie zaznaczę, że u niektórych koni droga jest krótka i bezbolesna, u innych nieco dłuższa i bardziej wyboista, a u jeszcze innych jest to olbrzymia przeprawa trwająca cały proces szkoleniowy.Warto też zaznaczyć, że...
0 komentarzy | czytaj cały wpis