Wszystkie posty

Podróże kształcą

Dobrze jeździć to wciąż się szkolić , a jeździectwo zmienia się z miesiąca na miesiąc – to zdanie usłyszałam do Penny Zavitz Rockx na międzynarodowym spotkaniu jeźdźców, trenerów i sędziów IDTC. Ona mówiła w kontekście niezwykłych możliwości Totilasa i jego przejazdów. Moja codzienność jest daleka od tego wielkiego sportu, jednak taki sam wniosek sam nasunął mi się po mojej niedawnej wizycie w Verden na elitarnej aukcji koni hanowerskich. Nie będę tu rozwodzić się nad jakością fantastycznych rumaków przedstawianych do sprzedaży. Podam jednak kilka danych obrazujących skale przedsięwzięcia – 79 koni z czego ok. 70 % to konie ujeżdżeniowe pokazywane przez 7 jeźdźców. Konie młode – głównie 4 i 5-letnie, trybuny pełne, wokół bogate dekoracje, kolorowe płotki, mnóstwo dziwacznych przedmiotów, muzyka głośno akcentująca każdą zmianę chodu, klepnięcie młotkiem aukcyjnym, więc konie mają całkowite prawo bać się, wyskakiwać w górę, brykać. I ci jeźdźcy !!! - to oni zrobili na mnie największe wrażenie. Wszyscy siedzący identycznie i wręcz idealnie. Linie: ucho – ramię – biodro – pięta czy inna: przedramię – nadgarstek – ręka – pysk można by mierzyć wręcz ekierką, i to całkiem bez znaczenia czy poruszają się kłusen lub galopem roboczym, czy też prezentują maksymalne możliwości i ekspresję chodów wyciągniętych rozbrykanego „młodziaka”. Jeźdźcy zawsze siedzieli nienagannie i wydawałoby się całkowicie nie zmęczeni prezentowaniem ósmego konia już trzeci raz z rzędu tego dnia (od 5 ! rano pokazują koniom bogato udekorowaną halę, potem każdy z koni przedstawiany jest przed publicznością przez ok. 10 minut, a na koniec podczas licytacji znów delikwent idzie pod siodło.) Moja szczególna uwagę zwrócił problem kontaktu ręki z pyskiem. Stałość tego połączenia była absolutnie niezmienna podczas całej prezentacji danego konia. Nawet przez chwilę nie widziałam luźnej, wiszącej wodzy (oczywiście z wyjątkiem stępa swobodnego).Z drugiej jednak strony można było zauważyć ciągłe półparady, ale robione wyłącznie samą dłonią i nadgarstkiem – trochę tak jakby od nadgarstka do łokcia ręka była prawie nieruchoma. Wyglądało to prawie tak jakby wodze wykonane były z grubej, mocnej gumy, ale jednak trochę rozciągliwej. Zwrócił moją uwagę również fakt, że wszystkie konie miały zamknięte pyski (choć nie wiem jak mocno nachrapnikiem?) i wyraźna większość ładnie pieniła się. Natomiast pozycja głowy i szyi ustawiona niezwykle stabilnie, tak jakby te konie nie wiedziały, że można swoją głową bujać w rytm chodu, machać, rozglądać się, jakby zostały wykute ze skały. Czyżby tak stabilny kontakt ( jak dobrze dopasowane wypinacze) uczył je, że jest TYLKO 1 odpowiednia pozycja głowy i szyi i nie warto kombinować, bo ręka jeźdźca jest zarazem nieustępliwa jeżeli próbują ją zmienić i miła, bo stabilna gdy jest optymalne ułożenie. I kolejna rzecz, która mnie nurtuje – ile oni mają w rękach? – 30dag? 0,5kg czy 5 a może 50 kg? Na to pytanie nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć, ale będę starała się dowiedzieć tego przy moich kolejnych wizytach u zachodniego sąsiada. Z doświadczenia z młodymi końmi mogę jedynie Wam powiedzieć, że czasem lepszy 3 kg kontakt ale STABILNY (weźcie po siatce 3 kg ziemniaków do każdej z ręki) niż lżejszy, ale wciąż skaczący (teraz weźcie siatkę po 1 kg do ręki i popodrzucajcie w dłoni ją – niemiło, prawda?) Z drugiej jednak strony – „ciężki” kontakt bardzo łatwo psuje ruch konia, odbiera mu swobodę i lekkość – a akurat tych cech nie brakowało zdecydowanej większości z 79! koni. Wnioski wyciągnijcie sami. Zostawmy kontakt – bo jak zapewne wielu z Was, bardziej zaawansowanych wie, o jakości kontaktu decyduje to, czy poprawnie mamy zamknięte i działające łydki, a także na ile „siedzimy w koniu” i oddziaływujemy na niego. Wszyscy zawodowcy z Verden mieli ściśle przyłożone udo i łydki do boków konia, tak że ani przez moment nie mogłam dostrzec przerwy w tym połączeniu. Dzięki temu, obojętne co koń robił w danej chwili (grzecznie jechał kłusem, wyskakiwał radośnie w powietrze czy zjeżdżał z placu na długiej wodzy) oni bez przerwy kontrolowali przebieg tego ruchu wciąż będąc niejako częścią rumaka. Nawet trudno było rozpoznać moment „dania łydki” – następowało to poprzez napięcie mięśni podudzia, ale wciąż pozostających w kontakcie z bokami konia. Ostatnim elementem jaki rzucił mi się w oczy był jednostajny rytm jazdy, jakby narzucany przez zawodnika swojemu koniowi. Wiadomo, że jedne konie są bardziej rytmiczne, inne mniej. Jedne wspaniale wybijają takt ruchu mając 4 lata, inne potrzebują na to trochę czasu i pracy. Jednak pracy ukierunkowanej na utrzymanie jednolitego rytmu podczas całej jazdy – wszak to pierwszy punkt w skali ujeżdżeniowej. A czym skorupka za młodu nasiąknie... Może właśnie o tym myśleli, miedzy innymi, uczestnicy spotkania trenerów we Wrocławiu.

No a teraz, moi mili, do roboty. Siadacie na konia i już od 1 sek. pracy ( po stępie swobodnym) siedzicie idealnie – według Mary Wallnes – stęp jest najlepszym chodem, aby ćwiczyć dosiad – nic nas nie podrzuca, nic nam nie skacze. Ręka na stałym kontakcie robi półparady tuż przed Wami; łydka czuje jak „włosy koniowi rosną”; linie dosiadu zachowane, a w głowie liczycie rytm kroków konia. Potem kłus i galop, i próbujecie utrzymać perfekcyjną pozycje w siodle. Nie bądźcie sztywni, ani nie dawajcie się rzucać się „jak worek kartofli”. Szukajcie uczucia, że Wasze ciało jest wam absolutnie podporządkowane i kontrolujecie się od czubka dużego palca u nogi po ucho. Wpierw lepiej tak wytrzymać minutę, potem będzie możliwe to dłużej, ale unikajcie stanu „już dłużej tak nie wytrzymam!”, bo wówczas autokontrola na pewno zawiedzie. Gdy tak bawiłam się z moimi podopiecznymi, po kilkunastu minutach takiej restrykcyjnej dla dosiadu pracy oni byli całkiem mokrzy, konie suche i o dziwo, pomimo że nie zwracaliśmy szczególnej uwagi na kopytne pod nami – okazało się że świetnie dziś chodzą. Pamiętajcie, że Isabell Werth, Edward Gall to tacy sami ludzie jak Wy, a ćwiczenie czyni mistrza... Powodzenia

KOMENTARZE:

  • hej, bardzo fajny blog, korzystam z rad, fajnie ze mozna dodawac komentarze, a wiec jest mozliwosc skomentowac wlasna praktyke. powodzenia,

autor: dresazysta, 2010-05-11 09:53:51

  • jestem pod wrażeniem, gratulacje i słowa uznania Pani Dorotko

autor: lemon, 2010-05-20 13:32:28

  • witam Pani Doroto, Muszę przyznać, że rozwija Pani "pióro". Wypowiedzi są coraz lepiej formułowane i mają odpowiedni rytm. Właśnie co do rytmu.. Nie wiem czy odwiedzała Pani juz ta stronę http://colleenkelly.net/index.htm, jeżeli nie to polecam - jest naprawdę sporo ciekawych informacji. Pozdrowienia z Poznania

autor: Paweł Ciesielski, 2010-06-23 10:34:48

  • czekamy na nowe wpisy :)))

autor: gosc, 2010-07-27 21:04:01

  • z niecierpliwością :)

autor: dresiaż :), 2010-07-30 13:57:38

  • Dorotko, z przyjemnością korzystam z Twoich wskazówek. Mam wrażenie, że praca z Siwym jest dzięki niektórym z nich przyjemniejsza i dla mnie i dla niego. Pozdrawiam i czekam nanastępne!!!

autor: Katia, 2010-08-13 11:34:0


Follow Us
  • Facebook Basic Square
  • Twitter Basic Square
  • Google+ Basic Square

POLECAM!!!

tel:

T: (48) 609 184 134 

  • facebook
  • Twitter Clean
  • w-googleplus

Follow me

 

© 2023 by Dorota Urbańska Proudly created with Wix.com
 

FOTO:

Zdjęcia na mojej stronie są autorstwa następujacych osób:

*Ewelina Kwietowicz*Jakub Kowalski*Emilia Jach*

Dorota Jach*Faara*Łukasz Kowalski* Studio 360

Wszystkim powyższym osobom ogromnie dziękuje za mozliwość ich opublikowania